LUDOBÓJSTWO W AFRYCE – cheder na papierze (cz. 12)

Widziałem ciała więźniarek, które morze wyrzucało na brzeg miedzy
 Lüderitzbucht i cmentarzem. Pamiętam, że jedno z nich należało do młodej kobiety.
Na jej kończynach właściwie nie było już ciała, a jej piersi zjadły szakale”.

Leslie Cruikshank Bartel

W 1883 r. u wybrzeża Afryki Południowo-Zachodniej (dzisiejsza Namibia), Niemcy zawiesili swoją flagę, oznajmiając światu wolę dominacji nad tym terenem. Rządy nad zdobytymi koloniami rozpoczęły się od represji w stosunku do rdzennych mieszkańców. Bicie, głodzenie, praca ponad siły, przymusowe tułaczki przez pustynię… Z czasem brutalność przybierała na sile. W końcu rozpoczęto eksterminację. Oddziały niemieckie dosłownie masakrowały wioski, zabijając przebywające tam kobiety i dzieci. Doszło do ludobójstwa na ludach Herero i Nama. Ci, co przeżyli, trafili do obozów koncentracyjnych.
David Olusoga i Casper W. Erichsen w książce „Ludobójstwo w Afryce. Niemieckie zbrodnie kolonialne”, która ukazała się na polskim rynku wydawniczym w 2025 r., w sposób niezwykle drobiazgowy przybliżają polskiemu czytelnikowi mało znane karty z historii niemieckiego kolonializmu. Autorzy krok po kroku opisują systematyczną eliminację rdzennych mieszkańców Afryki. Pozwalają zrozumieć mechanizmy rodzących się chorych ideologii mówiących o czystości rasy, przestrzeni życiowej, dominacji i podległości ludzkiej. Przedstawiają początki rodzinnych karier późniejszych nazistów. Książka ukazuje analogie pomiędzy tym, co Niemcy zrobili Afryce, a tym, co niedługo później zrobili w Europie. To, co wydarzyło się w dzisiejszej Namibii na początku XX wieku, miało swoją kontynuację kilka dekad później. Te analogie widzimy również w współczesnym świecie.
„Ludobójstwo w Afryce” to lektura wyjątkowo mroczna i przerażająca. Wstrząśnie Wami dogłębnie. Jest jednak bardzo wartościowa, potrzebna. Skłania do refleksji, do czego zdolny jest człowiek, by zniszczyć, unicestwić drugiego człowieka. Publikację z powodzeniem można nazwać historyczną pracą naukową o charakterze monograficznym. Przy jej opracowywaniu autorzy skorzystali z wszelkich dostępnych źródeł. Zastosowany w lekturze język momentami jest trudny, lecz zrozumiały dla przeciętnego czytelnika.
Autorzy nie ograniczając przekazu do momentu zakończenia kontroli niemieckiej w 1915 r. piszą też o trudnej sytuacji tych, którym udało się przeżyć niemiecki kolonializm. Opowiadają również o życiu współczesnych Namibijczyków i ich walce o pamięć należną tym, którzy nie przetrwali namibijskiego holokaustu. Herero i Nama przetrwali, jednak wiedza o nich nigdy się nie upowszechniła. Kilkanaście lat temu temat mocniej zaistniał w świadomości publicznej. Być może książka Olusogi i Erichsena spowoduje, że nigdy już z niej nie zniknie.